W swoim dramacie Andrzej Stasiuk bawi się stereotypami, miesza ze sobą konwencje i kreuje świat, w którym powaga śmierci miesza się nieustannie z ludyczną zabawą, ironią i kpiną.
Oto polski złodziej samochodów, zastrzelony przez niemieckiego jubilera w momencie, w którym próbował okraść jego sklep. Nieżywy, ale jeszcze też i nie całkiem martwy, rozmawia ze swoją duszą, która wyzywa go od idiotów i nie chce mieć z nim nic wspólnego.