Dramaty wieszczów narodowych nieczęsto są grywane na naszych scenach.. Czyżby wystraszyły reżyserów, aktorów, dyrektorów teatrów, publiczność…?
Czego właściwie się boimy? Romantycznej poezji? Śmieszności języka wieszczów? Wielkich dylematów? Konfrontacji z mitem? Czym jest dla nas Mont Blanc? Czy umiemy dziś zrozumieć dramat „nieodrodnego dziecięcia wieku”? Czy ciągle dręczy nas właściwy bohaterowi romantycznemu „jaskółczy niepokój”? Czy rzeczywiście dzisiejsze „pokolenie porno” woli patrzeć na świat z perspektywy szaletu, niż ze szczytu Mont Blanc?