• premiera: 24.05.2008  

    Noc

    Andrzej Stasiuk
Reżyseria:
Andrzej Bartnikowski
Scenografia:
Anna Męczyńska
Muzyka:
Adam Strug
Asystent reżysera:
Sławomir Głazek
Serwis fotograficzny:
Chris Tribble
  • Osoby

  • Opis

W swoim dramacie Andrzej Stasiuk bawi się stereotypami, miesza ze sobą konwencje i kreuje świat, w którym powaga śmierci miesza się nieustannie z ludyczną zabawą, ironią i kpiną. 

Oto polski złodziej samochodów, zastrzelony przez niemieckiego jubilera w momencie, w którym próbował okraść jego sklep. Nieżywy, ale jeszcze też i nie całkiem martwy, rozmawia ze swoją duszą, która wyzywa go od idiotów i nie chce mieć z nim nic wspólnego.

Oto jubiler, którego serce nie wytrzymało mocnych wrażeń i teraz lekarze w prywatnej klinice wszywają mu nowe - pochodzące z czarnego rynku handlu narządami - tak się akurat składa, że należące wcześniej do zabitego przezeń złodzieja. Jubiler zmartwychwstaje, ale nie wie już do końca kim jest - Niemcem czy Polakiem, złodziejem samochodów, czy statecznym obywatelem, gotowym bronić swej własności.

Wszystko wiruje w szaleńczym tempie. Nic nie jest tym, czym się z początku wydaje. Nawet koniec, który czasem oznacza początek, jak dla naszego złodzieja, niespodziewanie odkrywającego w sobie współczucie do bogatego Niemca, którego dotąd mógł co najwyżej okradać i nienawidzić.

 

 

Andrzej Bartnikowski

Świat w stanie płynnym

tekst napisany do programu spektaklu

 

Pamięć i jasny rozum, dziwnie piękne sieły,

łaskawy dał ci Pan Bóg, żeby cię rządzieły;

którymiś miała krócić nieprawe chciwości,

co jest dobrego czynić, uciekać od złości.

Gdy cię Bóg tak wielkimi ozdobił darami,

mogłaś też dobrze rządzić swoimi zmysłami.

Czemużeś nędzna duszo tego nie czyniła,

czemuś się, gdy szło o grzech, mnie nie sprzeciwiła?

Żeś grzeszyła, mogąc się powściągnąć od złego,

każdy cię baczy winną być grzechu większego.

 

Tak odpowiada Ciało na zarzuty Duszy w średniowiecznym poemacie Visio Philiberti, przełożonym u nas w XVII w. przez Klemensa Bolesławiusza. Visio to jeden z najsłynniejszych reprezentantów popularnego średniowieczu gatunku, jakim były wierszowane spory toczone przez personifikacje pojęć abstrakcyjnych. Zgodnie ze średniowieczną, jak i barokową wizją człowieka, w rozgrywającej się po śmierci kłótni Duszy z Ciałem, ta pierwsza stoi na straconej pozycji, ponieważ to do jej obowiązków należało kierowanie Ciałem, które jak wiadomo zawsze ciągnie ku złemu, gdyż taka jego natura. Dlatego, jeśli Dusza zaniedbała swoje obowiązki i nie zdołała prawidłowo przeprowadzić przez życie podległego jej Ciała, sama zostanie teraz poddana karze w zaświatach. Ciało zaś obróci się w proch i niczego nie odczuwając, będzie leżało w ziemi martwe, aż do dnia Sądu Ostatecznego.

Taki topos odziedziczyliśmy po poprzednich epokach.

 

Stasiuk robi z niego użytek w sposób bardzo przewrotny.

 

Przede wszystkim Ciało nie oskarża Duszy. Samo odkrycie, że ją posiadało jest wystarczającym szokiem, aby nie skupiać się na zagadnieniu winy i kary. Dusza owszem oskarża. I najwyraźniej ma rację. Bo jak mogła kierować swym Ciałem, skoro ono nawet nie słyszało, co się do niego mówi? Czuje się rozgrzeszona. I chyba słusznie. Zrobiła wszystko, co w jej mocy.

Ciało zaś nie ma ochoty szukać winnych. Wpadło na znacznie lepszy pomysł: żeby Dusza w nie weszła. Choćby na chwilę. Żeby jeszcze parę minut pożyć. Żeby jeszcze trochę poodczuwać.

Ciało chce zmartwychwstania.

 

Świat tego dramatu – dla mnie – to świat w nieustannym ruchu, wirujący, zmienny i nieracjonalny. Świat w stanie płynnym. Jak świat Tańców Śmierci. Wysokie miesza się tu z niskim, poważne ze śmiesznym, groteskowe z przerażającym.

Śmierć jest zwierciadłem, w którym możemy się przejrzeć wraz ze wszystkimi banałami i stereotypami, które wypełniają nasze życie.

Stasiuk bawi się stereotypami. Niemców na temat Polaków. Polaków na temat Niemców. Polaków i Niemców na temat Rosjan. Odwołuje się do obiegowych opinii, które sprawują sekretne rządy nad naszą wyobraźnią i emocjami.

I tak jak w średniowiecznych Tańcach Śmierci było miejsce na krytykę porządku społecznego doczesnego świata, z wpisaną weń zawsze niesprawiedliwością i nierównością, tak w „Nocy” jest miejsce na podjęcie tematów takich jak obrót żywym towarem, czy czarny rynek handlu narządami. Nie mówi się o tym jednak w tonie reportażu interwencyjnego. Przywołuje się te sprawy z dystansem i ironicznie, przez co mają jeszcze większą moc destrukcyjnego oddziaływania na nasze dobre samopoczucie.

 

Jedno jest stałe: śmierć. I aż dziw bierze, że wszyscy żyją tak jakby ona nie istniała. Zaś kiedy już ich dopadnie – jak naszego złodzieja samochodów – nie mogą uwierzyć, że to właśnie im się zdarzyło, nie komuś innemu.

 

Stasiuk daje nadzieję: nawet po śmierci nie jest jeszcze za późno na zmianę. Na dostrzeżenie tego, czego nie widziało się za życia.

Na wyjście poza ciasny pancerzyk Ego.

Być może po raz pierwszy…

Być może tylko na moment…