Historia teatru

Teatr Polski w 1913 roku

Projekt stworzenia w Warszawie dramatycznego teatru, o poważnych aspiracjach artystycznych, w nowo wzniesionym budynku, którego widownia mieściłaby około tysiąca miejsc, zaś scena posiadałaby urządzenia mechanizacji rotacyjnej, umożliwiającej sprawne i szybkie wystawianie utworów wieloodsłonowych oraz nowoczesne oświetlenia wszelkiego rodzaju, mógł się wydawać w pierwszej chwili uporczywym maniactwem człowieka niespełna rozumu lub lekkomyślnego... milionera. (...)

Przesłanki do mojego planu teatralnego były jednak dokładnie przemyślane, okoliczności i warunki ściśle zbadane a wiara w możliwość realizacji oparta była na dobrze mi znanej sytuacji teatralnej Warszawy i Krakowa. Wbrew wszelkim pozorom płytkości i powierzchowności, stolica Królestwa Polskiego tęskniła za innym teatrem dramatycznym niż ten, jaki posiadała. (...)

Układałem plany repertuaru, potrzebnego zespołu aktorów, reżyserów, scenografów, muzyków, techników, którzy by pracowali na zasadach zupełnie odmiennych niż te, jakie poznałem w Krakowie i w Warszawie. Stan teatrów w Warszawie wymagał zbudowania przede wszystkim teatru dla repertuaru klasycznego i wartościowego współczesnego.


Teatr Polski po remoncie w 1945 roku

Architekt Przybylski wykonał w ciągu ośmiu miesięcy pełną dokumentację i wszystkie detale wnętrz. Był to egzamin najwyższej miary. Dzięki temu, mimo że kupiliśmy plac w maju 1911 r., a przez czerwiec jeździliśmy po Europie [w celu zapoznania się z nowinkami techniki teatralnej i nawiązania kontaktów z producentami], zaś dopiero 5 sierpnia nastąpiło wyznaczenie linii regulacyjnej nowo projektowanej ulicy bez nazwy (obecnie Karasia) – już w lutym 1912 zaczęto kopać ziemię pod fundamenty. 10 kwietnia 1912 r. nastąpiło uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego, w obecności kilkuset ludzi, którzy z umiłowaniem i największą wiarą, a może i z odrobiną szlachetnego snobizmu dali pieniądze na budowę teatru i byli dumni, że powstaje gmach, który miał w przyszłości odegrać dominującą rolę w życiu kulturalnym Polski.

Mechanizm sceny obrotowej w 1913 roku

To, co się działo w teatrze i na scenie Teatru Polskiego w ostatnich dniach przed otwarciem jest nie do opisania. Teoretycznie przerywali technicy pracę, gdy zaczynały się próby, a w praktyce instalowano na widowni krzesła, zmieniano tabliczki z numerkami niewłaściwie rozmieszczonymi, kończono montowanie ostatnich, brakujących lub źle uregulowanych grzejników, które syczały, a niespodziewanie, od czasu do czasu zaczęły gwizdać świdry na nieukończonej sznurowni nad sceną i hałasować maszyny w stolarni. (...)

W ciągu ostatnich trzech dni przed otwarciem wszyscy upadali z sił, lecz pracowali prawie bez odpoczynku. Niektóre próby trwały do szóstej nad ranem, a nowe zaczynały się o dziesiątej lub jedenastej. (...) Aż wreszcie: nadszedł upragniony środowy dzień 29 stycznia, dzień uroczystego otwarcia teatru, premiera Irydiona ...

z książki Labirynt teatru Arnolda Szyfmana,
Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1964


O P. Schiffmanie i jego teatrze.

Biedny Schiffmanie. Gdybyś w swej Galicji siedział,
Nigdyby tam głupstw tyle nikt ci nie powiedział,
Ile tu ich usłyszysz, musisz w kieszeń schować,
Za to, że ci się teatr zachciało budować.
Lecz czyli konstytucji zwabiła cię wonność,
Czy uczułeś do pięknych warszawianek skłonność,
Dość, że puściwszy kantem Galicję i Kraków,
Przybyłeś, aby działać pośród warszawiaków.
Zrazu zewsząd pochwały jadłeś pełną misą,
"Ruchliwy", "energiczny" zyskałeś przezwisko,
Lecz niebawem nadeszła ostra zmiana wiatru,
Gdyś powziął myśl wystawić nowy gmach Teatru.
Odtąd nie masz spokoju w nocy, ani we dnie,
O twym przyszłym teatrze wypisują brednie,
Ten cię szarpie za udo, ów szczypie za goleń
I grzebią w twej przeszłości od pięciu pokoleń.
Schiffmanie, choć losowi nie chcesz być uległy,
Nim do twego Teatru przywiozą dwie cegły,
Zanim ułożą stropy i rozrobią wapno,
Nim pierwsze białe krople z kielni na mur kapną,
Ty cięgów nie wytrzymasz i w wieczornej porze
Powiesisz się na kiosku lub transformatorze,
Albo, klnąc myśl Teatru, co przyszła do głowy,
Z rozpaczy pod samochód rzucisz się pocztowy.

z tygodnika Mucha, 1911


Nemo Propheta

Był literacik maleńki, wytarte nosił spodeńki, stroił się w poety wianek: nazwano go – Schiffmanek. Konceptów miał sporo w głowie, wałęsał się po Krakowie, mało grubszy był od sznurka: chuda fara i – figurka.

Raz założył scenkę małą: zgromadził gotówkę całą (2 korony i halerze) i na kredyt salę bierze. I tak przy pomocy sprytu, długów, weksli i kredytu i współgolca Sowizdrzała [Adolfa Nowaczyńskiego], nadscenka u nas powstała. Były pląsy, śpiewy, krzyki (a zwało się to "Figliki") i wielka tam była gapa, ale jeszcze większa - klapa. Biedak złapał się za głowę: takie oberwał frycowe, że aż spuchły mu tebinki [lub tebenki; tu pośladki]. Myśmy zeń stroili drwinki.

A co dzisiaj? Dziś on wielki – gdzie dziś bieda i figielki? – dziś on syty rubli, sławy. Takie są wieści z Warszawy:

Ze Schiffmanek z miną pawia – łeb do góry, teatr stawia.

Zbiegają się reportery (ja też byłem od "Abdery"), na spytki go na wsze strony, a on prawi: "Dwa miliony (ruble, nie nędzne korony) dałem za plac; trzy za mury, pięć za stiuki i marmury".

Gdzie dziś bieda i figielki? On dziś taki możny, wielki: miliony w gębie, jak kluski, a reklama? – Niczym Dłuski.

Pańskie dzieło? – "Wiekopomne".

Sal wymiary? – "Wręcz ogromne".

Dekoracje i kurtyna (skromnie): "W całej Polsce wręcz jedyna".

Jaka scena ? – "Rotacyjna". Myśl przewodnia? – "Sensacyjna". Skąd pomysły ? "Niebo zseła". Repertuar ? – „Arcydzieła”. Bohaterka i kochanka? – "Artystek polskich śmietanka". Jakie gaże i tantiema? - "W Polsce takich nie ma. Prima: kostiumy, kinkiety, foyer i waterklozety, zresztą teatr – polski , swojski, ja, Potocki i Zamoyski [Tomasz hr. Potocki, Maurycy hr. Zamoyski – akcjonariusze] tak chcemy. Bo kompanija: Potocki, Zamoyski – i ja".

Brawo, Schiffman! Radość bierze! Portret Zamieścim w "Abderze". Brawo! Rośnij dalej w pierze. Niechaj tyje brzuch i głowa, a gdy zjedziesz do Krakowa odwiedzić tatę i mamę - poszerzym Floriańską bramę.

z krakowskiego tygodnika satyryczno – artystycznego Abdera, 1912


W 1909 roku Arnold Szyfman miał 27 lat, dyplom aktorski, pustą kieszeń i jak się zdawało, niedorzeczny pomysł założenia wielkiego prywatnego teatru dramatycznego.

Atmosfera Warszawy nie sprzyjała temu przedsięwzięciu - teatry rządowe i filharmonia przynosiły straty i nikt nie wierzył, że ambitny teatr prywatny jest w stanie utrzymać się własnymi siłami. Powątpiewano też w zdolności organizacyjne młokosa „Schiffmanka”. A jednak prace przygotowawcze i organizacyjne trwały jedynie dwa lata, sam gmach postawiono i wyposażono w niecały rok, przy jednocześnie prowadzonych próbach do inauguracyjnej premiery.

Teatr Polski otwarto 29 stycznia 1913 roku "Irydionem" Zygmunta Krasińskiego. Arnold Szyfman nie składał wówczas programowych deklaracji. Podkreślał jednak, że będzie przeciwstawiał się polityce teatrów rządowych, zmusi je do rywalizacji artystycznej, obudzi ambicje i potrzebę rzetelnej zespołowej pracy, ożywi repertuar i odnowi zainteresowanie wielkim repertuarem klasycznym.

Niełatwo było przełamać zwyczaje angażujących się do teatru pracowników, podobnie jak i przyzwyczajenia warszawskiej publiczności. Mimo trudności Teatr Polski wkrótce zyskał rangę pierwszej sceny w kraju.

Szyfman wielką wagę przywiązywał do kształtu artystycznego i niepowtarzalnego stylu przedstawień. W Teatrze Polskim powstała pierwsza, z prawdziwego zdarzenia, pracownia scenograficzna pod kierunkiem malarzy tej klasy co Karol Frycz i Wincenty Drabik. Do zespołu pozyskano najznakomitszych aktorów, ściąganych przez Szyfmana z całej Polski, m.in.: Sewerynę Broniszównę, Marię Dulębę, Marię Przybyłko-Potocką Irenę Solską, Stanisławę Wysocką, Stefana Jaracza, Kazimierza Junoszę-Stępowskiego, Jerzego Leszczyńskiego, Juliusza Osterwę, Aleksandra Węgierkę, Józefa Węgrzyna, Aleksandra Zelwerowicza. Z młodego przedwojennego pokolenia w pamięci widzów zapisali się m.in.: Nina Andrycz, Elżbieta Barszczewska, Irena Eichlerówna, Zofia Małynicz, Maria Modzelewska, Janina Romanówna, Jan Kreczmar, Józef Kondrat, Jan Kurnakowicz, Jacek Woszczerowicz, Marian Wyrzykowski.

Teatr w miarę możliwości starał się rozszerzać działalność społeczno-kulturalną. Ambicją Szyfmana było nie tylko stworzyć nowy teatr, ale i "ukształtować" nową publiczność. W 1914 roku zainaugurowano druk, wydawanego do dziś, Pamiętnika Teatru Polskiego. Cztery lata później widzowie Teatru Polskiego otrzymali pismo pt. Teatr, poświęcone zagadnieniom sztuki scenicznej i literatury dramatycznej. Niejednokrotnie przed spektaklami odbywały się odczyty prezentujące rozwój polskiej i europejskiej myśli teatralnej.

Zgodnie z założeniami Szyfmana na scenie Polskiego wystawiano najważniejsze dramaty klasyki polskiej i obcej, a także najciekawsze pozycje współczesne. Szczególnym kultem darzono Szekspira i Shawa. Tu rozpoczynali swą pracę i dojrzewali wybitni inscenizatorzy i reżyserzy, jak Leon Schiller, Aleksander Węgierko, Edmund Wierciński, Aleksander Zelwerowicz.

W okresie pierwszych dwudziestu lat Teatr Polski był prywatnym przedsiębiorstwem teatralnym o dwu i nawet trzech scenach, wraz z Teatrem Małym (1918-1939). Przez pierwsze ponad dwadzieścia pięć lat dyrektorem Teatru Polskiego był jego założyciel Arnold Szyfman (z wyjątkiem lat wojennych 1915-1918 za dyrekcji Zrzeszenia i Ludwika Solskiego). Od 1 października 1933 przedsiębiorstwo teatralne Teatr Polski przejął nowopowstały państwowy koncern pod nazwą Towarzystwo Krzewienia Kultury Teatralnej (TKKT), na którego czele stanął Arnold Szyfman.

Wrzesień 1939 roku zastał wszystkich pracowników teatru gotowych do obrony gmachu. Szyfman nie usłuchał apelu o opuszczenie Warszawy i wraz z obsługą pełnił całodobowe dyżury. Budynki otaczające teatr paliły się jeden po drugim, ale Teatr Polski nadal stał dzięki nieustannemu dozorowi. Najdłużej trwała walka o opanowanie, trwającego jedenaście dni, pożaru budynku PZU, który przylegał bezpośrednio do kieszeni sceny. Głównego magazynu dekoracji nie udało się uratować, ale pożar nie przeniósł się w głąb gmachu. Mimo heroicznej walki z ogniem, nie udało się także uchronić teatru przed skutkami bombardowań - w budynku nie było szyb, sztukaterie w korytarzach i foyer pospadały, popękały kryształowe lustra, dach był poważnie uszkodzony, przed teatrem piętrzyło się zaś gruzowisko tarasujące ulicę Karasia. Na szczęście nikt z obrońców teatru nie zginął.

Pierwsze miesiące okupacji Szyfman poświecił podźwiganiu teatru ze zniszczeń. Materiały budowlane zdobywał sobie tylko znanymi sposobami. W grudniu 1940 roku remont był ukończony. Niestety w 1941 roku gmach przejęli Niemcy i urządzili w nim Theater der Stadt, bojkotowany przez większość polskich artystów i widzów.

W czasie Powstania Warszawskiego teatr zawiesił działalność, został „odbity” z rąk okupanta, a wzdłuż ulicy Karasia zbudowano barykadę – z dekoracji, kostiumów i mebli teatralnych.

Odbudowany po zniszczeniach wojennych Teatr Polski wznowił działalność 17 stycznia 1946 roku "Lillą Wenedą" Juliusza Słowackiego. W 1949 roku otwarto przy ulicy Foksal Scenę Kameralną. Dyrektorem pierwszego upaństwowionego teatru został Arnold Szyfman. Wkrótce powróciła do teatru plejada gwiazd. Niebawem jednak, z polecenia władz partyjnych Szyfman został pozbawiony stanowiska. Na jeden sezon 1949/1950 dyrekcję objął Stefan Martyka, a kierownictwo artystyczne Leon Schiller.

We wrześniu 1950 Martyka i Schiller odeszli, a ich następcą na pięć lat został Bronisław Dąbrowski. Po powiewach odwilży powrócił w styczniu 1955 Szyfman na swą czwartą i ostatnią dyrekcję. Wrócił na scenę dramat romantyczny, odsłoniła się żelazna kurtyna dla dramatopisarzy zachodnich. W zespole teatru znaleźli się m.in. Tadeusz Fijewski, Ignacy Gogolewski, Władysław Hańcza, Stanisław Jasiukiewicz, Czesław Wołłejko.

W czerwcu 1957 Szyfman pożegnał się z Teatrem Polskim uzyskując tytuł dyrektora honorowego, a kierownictwo przejął na siedem lat Stanisław Witold Balicki. Repertuar zdominowały utwory klasyczne obce i polskie (Szekspir, Molier, Słowacki, Fredro), rozbudowane inscenizacje, monumentalne dekoracje Otto Axera, Andrzeja Stopki, Krystyny Zachwatowicz. Reżyserowali m.in. Dejmek, Hübner, Korzeniewski, Wiercińska. Dwaj następcy Balickiego przewodzili Teatrowi Polskiemu po dwa sezony - Jerzy Jasieński (1964-1966) oraz Jerzy Kreczmar (1966-1968), utrzymując klasyczny charakter repertuaru.

Od początku sezonu 1981 dyrekcję i kierownictwo artystyczne objął (po Auguście Kowalczyku) Kazimierz Dejmek. Do teatru napłynęły nowe siły. Zespół aktorski zasilili m.in.: Barbara Rachwalska, Anna Seniuk, Bogdan Baer, Mariusz Dmochowski, Jan Englert, Tadeusz Łomnicki, Zdzisław Mrożewski, Lech Ordon, Andrzej Szczepkowski, Stanisław Zaczyk, nieco później dołączyli Halina Łabonarska, Gustaw Holoubek, Andrzej Łapicki. Przemiany w 1981 roku umożliwiły wystawienie sztuk Mrożka, Iredyńskiego, Hłaski. Dotychczasowy kanon klasyki polskiej wzbogaciły utwory staropolskie w reżyserii dyrektora.

W 1993 Kazimierz Dejmek objął stanowisko Ministra Kultury i Sztuki. 1 kwietnia 1995 dyrektorem naczelnym teatru mianowano Jerzego Zaleskiego. Rok później Andrzej Łapicki został dyrektorem artystycznym. Sprawował tę funkcję do grudnia 1998 r. Za jego dyrekcji Teatr Polski został okrzyknięty "domem Fredry".

Od września 1999 dyrektorem artystycznym Teatru Polskiego jest Jarosław Kilian.

Od chwili powstania Teatr Polski dał na dużej scenie bez mała 600 premier, na zamkniętej w 2001 roku Scenie Kameralnej blisko 200.